24.6.15
Student Akademii Pana Kleksa
Piegi pochodzą z przedszkolnego pikniku. Było ich więcej i pewnie byłyby dłużej, ale Wojtek w ostatniej chwili przed wyjściem do szkoły zdecydował się je odkleić.
Szkoda, bo wyglądał bardzo filmowo, jak Adaś Niezgódka :)
Podróże z moją córką
17.6.15
Urodzinowa impreza przedszkolna była bardzo udana.
Zachwycałam się tym jak dzieci z grupy Dziewczyny się świetnie ze sobą bawią (choć dobrze ich znam i wiele razy mam okazję obserwować, pierwszy raz widziałam ich razem, w grupie bawiących się).
Cudownie się na to patrzyło!
Podobnie cudownie patrzyło się na radość Hanki. A w domu podziwiam jak wciąż cieszy się prezentami - każdego dnia bierze kolejny z kupki, by się pobawić, zrobić (bo dużo prezentów dostała z serii DIY). Po raz kolejny obserwuje metodyczność Dziewczyny, bo tu każdy prezent znajdzie swój czas i wykorzystanie. Nie ma, że rozpakowała i rzuciła w kąt.
I pewnie patrzę na to zafascynowana, bo to zupełnie nie jest moje :)
Na imprezie równie dobrze co pięciolatki bawił się Chłopak :) A wczoraj, jak przyszliśmy po Hanię do sali, rozległ się okrzyk (głównie chłopców): Wojtek!! I Chłopak po kolei przebijał ze wszystkimi piątki, a już po wyjściu opracowywał plan rozdawania autografów przy następnym spotkaniu :) Miałam ubaw jak tego słuchałam :))
No i jeszcze panie - pani Iwonka i pani Hania. To temat na oddzielną historię. Chciałabym, żeby tylko osoby tak lubiące dzieci i je szanujące trafiały do polskiej oświaty. DZIĘKUJEMY!!
Zachwycałam się tym jak dzieci z grupy Dziewczyny się świetnie ze sobą bawią (choć dobrze ich znam i wiele razy mam okazję obserwować, pierwszy raz widziałam ich razem, w grupie bawiących się).
Cudownie się na to patrzyło!
Podobnie cudownie patrzyło się na radość Hanki. A w domu podziwiam jak wciąż cieszy się prezentami - każdego dnia bierze kolejny z kupki, by się pobawić, zrobić (bo dużo prezentów dostała z serii DIY). Po raz kolejny obserwuje metodyczność Dziewczyny, bo tu każdy prezent znajdzie swój czas i wykorzystanie. Nie ma, że rozpakowała i rzuciła w kąt.
I pewnie patrzę na to zafascynowana, bo to zupełnie nie jest moje :)
Na imprezie równie dobrze co pięciolatki bawił się Chłopak :) A wczoraj, jak przyszliśmy po Hanię do sali, rozległ się okrzyk (głównie chłopców): Wojtek!! I Chłopak po kolei przebijał ze wszystkimi piątki, a już po wyjściu opracowywał plan rozdawania autografów przy następnym spotkaniu :) Miałam ubaw jak tego słuchałam :))
No i jeszcze panie - pani Iwonka i pani Hania. To temat na oddzielną historię. Chciałabym, żeby tylko osoby tak lubiące dzieci i je szanujące trafiały do polskiej oświaty. DZIĘKUJEMY!!
![]() |
| Przyjmowanie prezentów. Z życzeń najbardziej mnie wzruszyły (i zastanowiły) "dobrego taty". |
![]() |
| Z tortu nie została nawet okruszynka! A podobno dzieci nie lubią tortów :) |
![]() |
| Zabawa w rekina |
10.6.15
5!
4 czerwca skończyła 5 lat!
Hania temat urodzin wałkuje od stycznia, czyli od urodzin brata. Jakoś udało się dotrwać :)
W zeszłym roku przyjechał Obama. W tym roku świętowaliśmy w górach. Ciekawe jakie będą te następne hankowe urodziny..
Póki co szykujemy się na imprezę w przedszkolu :)
28.5.15
Tygryska
Wczorajszy występ w przedszkolu z okazji Dnia Mamy i Taty był super! Hania wyglądała jakby scena to był jej żywioł, bez tremy, za to z wielką radością.
Zresztą wszystkie dzieciaki tak wyglądały :)
Cudownie patrzeć na nich :)
![]() |
| Zabawy z Emilką już po występie - przebieranie się w porzucone tam kostiumy. Szał po prostu! |
26.5.15
Dzień M.
Na dwóch blogach dzisiaj przeczytałam listy mam do swoich córek.
Oba były smutne, w obu przewijało się poczucie winy czy to z powodu obecnych niedoskonałości maminych czy to wobec przyszłych maminych niedoskonałości, kiedy to już role się odwrócą i to córka będzie się opiekowała mamą (a mama będzie niedołężna).
Rozumiem, że oba te wpisy mają związek z dzisiejszym dniem Matki. Nie rozumiem za to tego przepraszającego tonu wywołującego u dziecka poczucie winy i prawdę mówiąc on mnie bardzo irytuje. Może dlatego, że jestem właśnie po rozmowie z moją mamą, która w naszej relacji uwielbia właśnie ten ton i nie omieszkała dzisiaj go użyć.
Nie chcę dzisiaj słuchać takich smutków! Bo dzisiaj jest MOJE święto, a ja cieszę się z tego, że jestem mamą! Właśnie te trzy elementy - dwa blogowe wpisy i rozmowa z moją mamą mi to uświadomiły!
Nie jestem mamą idealną, jestem mamą w równowadze - czasem bardzo złą, czasem bardzo dobrą. Czasem po prostu taką po środku, właściwą.
Lubię się za to, że wiem kiedy byłam zła i nie boję się tego moim dzieciom powiedzieć. I lubię się też za to, że dostrzegam też to, że jestem super (choć tym niestety nie dzielę się z nikim, a już z pewnością nie z dziećmi, a szkoda, bo w sumie dlaczego by nie??).
Lubię się za to, że wciąż uczę się odmawiać moim dzieciom czegoś i to nie dlatego, że to dla nich jest niedobre, a dlatego, że to dla mnie jest złe. Wierzę, że w ten sposób uczę ich dbania o swoje granice.
Lubię się za to, że wciąż się rozwijam, odkrywam, uczę, by być z siebie i swojego życia bardziej i bardziej zadowolona i tego samego uczyć moje dzieci.
Lubię się za to, że jest we mnie miejsce i na bezgraniczny zachwyt wobec moich dzieci i na wielką złość. Na uczucia pośrednie też :)
Lubię się za to, że dostrzegam w moich dzieciach dobro i mówię im o tym.
Lubię się za to, że wytrwale uczę się by nie wytykać moim dzieciom ich wad.
Lubię się za to, że rozmawiam z nimi o tym co dla nich ważne i kocham to ogromnie!
Lubię się za to, że umiem się zatrzymać gdy wpadam w ten ton, którego tak nie lubię - ton wyzwalający poczucie winy. Lub, gdy już za późno, umiem się do tego przyznać przed dziećmi.
Lubię się za to, że za niedługo na rowerze pojadę po dzieciaki do przedszkola i do szkoły i razem pójdziemy na zajęcia plastyczne do lokalnej biblioteki.
Po prostu lubię być mamą. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej :)
A tutaj list do mamy o wiele bliższy memu sercu. List do mamy od córki - terapeutki (i już wiadomo dlaczego bliższy ;))
Oba były smutne, w obu przewijało się poczucie winy czy to z powodu obecnych niedoskonałości maminych czy to wobec przyszłych maminych niedoskonałości, kiedy to już role się odwrócą i to córka będzie się opiekowała mamą (a mama będzie niedołężna).
Rozumiem, że oba te wpisy mają związek z dzisiejszym dniem Matki. Nie rozumiem za to tego przepraszającego tonu wywołującego u dziecka poczucie winy i prawdę mówiąc on mnie bardzo irytuje. Może dlatego, że jestem właśnie po rozmowie z moją mamą, która w naszej relacji uwielbia właśnie ten ton i nie omieszkała dzisiaj go użyć.
Nie chcę dzisiaj słuchać takich smutków! Bo dzisiaj jest MOJE święto, a ja cieszę się z tego, że jestem mamą! Właśnie te trzy elementy - dwa blogowe wpisy i rozmowa z moją mamą mi to uświadomiły!
Nie jestem mamą idealną, jestem mamą w równowadze - czasem bardzo złą, czasem bardzo dobrą. Czasem po prostu taką po środku, właściwą.
Lubię się za to, że wiem kiedy byłam zła i nie boję się tego moim dzieciom powiedzieć. I lubię się też za to, że dostrzegam też to, że jestem super (choć tym niestety nie dzielę się z nikim, a już z pewnością nie z dziećmi, a szkoda, bo w sumie dlaczego by nie??).
Lubię się za to, że wciąż uczę się odmawiać moim dzieciom czegoś i to nie dlatego, że to dla nich jest niedobre, a dlatego, że to dla mnie jest złe. Wierzę, że w ten sposób uczę ich dbania o swoje granice.
Lubię się za to, że wciąż się rozwijam, odkrywam, uczę, by być z siebie i swojego życia bardziej i bardziej zadowolona i tego samego uczyć moje dzieci.
Lubię się za to, że jest we mnie miejsce i na bezgraniczny zachwyt wobec moich dzieci i na wielką złość. Na uczucia pośrednie też :)
Lubię się za to, że dostrzegam w moich dzieciach dobro i mówię im o tym.
Lubię się za to, że wytrwale uczę się by nie wytykać moim dzieciom ich wad.
Lubię się za to, że rozmawiam z nimi o tym co dla nich ważne i kocham to ogromnie!
Lubię się za to, że umiem się zatrzymać gdy wpadam w ten ton, którego tak nie lubię - ton wyzwalający poczucie winy. Lub, gdy już za późno, umiem się do tego przyznać przed dziećmi.
Lubię się za to, że za niedługo na rowerze pojadę po dzieciaki do przedszkola i do szkoły i razem pójdziemy na zajęcia plastyczne do lokalnej biblioteki.
Po prostu lubię być mamą. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej :)
A tutaj list do mamy o wiele bliższy memu sercu. List do mamy od córki - terapeutki (i już wiadomo dlaczego bliższy ;))
![]() |
| MY |
Subskrybuj:
Posty (Atom)









